• Wpisów:43
  • Średnio co: 37 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:37
  • Licznik odwiedzin:4 738 / 1651 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
-Galopujesz ogierze- zaśmiałam się.
-Nie podoba się? Było by ciekawiej, bardziej intymnie.
-Ad idziemy do mnie fajnie spędzić czas a nie pobaraszkować.
-Jesteś pewna?
-W 100%- nie chciałam go ranić, lubię go, a może i na jakiś sposób kocham. Ale nie chce by coś po między nami było z powodu Jocka. Nie chce by to tak wyglądało. Za krótko go znam, zaledwie parę godzin. Zawsze wierzyłam w zauroczenie od pierwszego wejrzenia. Tak, zauroczenie, nie miłość. Miłość przychodzi z czasem, po rozmowach, spotkaniach, wspólnych imprezach czy wygłupach, a nawet płaczach i złościach, a nie od wyglądu. To jest miłość w wizerunek.
Może jestem wybredna? Siedemnaście lat to mało jak na szukanie wielkiej na całe życie miłości? Tak, zdecydowanie za mało. Moja miłość to mama i Danny. Nie potrzebuje miłości chłopaka. Ale na pewno..?
Szliśmy przez korytarz w dość dużym odstępie. Nata i Jock gruchali jakieś 5 metrów przed nami. Szłam obok Adamira cichutko i wolno, a on głaskał kciukiem moją dłoń. Może to dobry czas by z nim pogadać?-Zapytałam samą siebie.
Też zauważyliście coś dziwnego? Oszukuję samą siebie.
-Ad?
-Hymmm?
Spojrzałam na niego.
-nie wiem jak zacząć…
-To znaczy co?- zapytał zdziwiony, a ja poczułam wątpliwości czy to co przeczuwa Jock jest prawdą.
-Czujesz coś do mnie?- walnęłam wprost.
Ad strzelił słodki uśmiech. O tak, ten właśnie uśmiech w który sprawia, że kobiety miękną.
Chłopak przybliżył się do mnie, tak, że dzieliły nas bardzo małe milimetry.
-Lubię Cię.
Wtf?
-Tylko?- zmarszczyłam brwi.
-BARDZO lubię. Aż tak to widać?
-Tak troszeczkę.- pokazałam mu małą odległość między palcami i uśmiechnęłam się.
-Tak.
-Co tak?- wstrzymałam oddech.
-Tak czuję coś do Ciebie. Kocham cię.
A więc jednak. Jednak to prawda. To wszystko prawda- nie, to wszystko komplikuje.
-Ad…
-Ja wiem. Krótko się znamy. Trudno ci jest powiedzieć, że coś do mnie czujesz. Poczekam na właściwy moment.
-Adamir to jest tak, że ja nie wiem co to jest, ale coś do ciebie czuje i to jest duże i silne. I mam propozycję, nie czekajmy.- uśmiechnęłam się do niego.- Nie czekajmy na siebie. Co ma być to będzie. Jestem przekonana, że nam się uda, a chyba rzeczywiście to bardzo widocznie widać, że jest coś po między nami głębszego. To nasza Obietnica.
-Też to poczułaś?
-Tak jakby.- tak poczułam za sprawą Jocka. Jaka debilka ze mnie!
-Jesteś pewna?
-Tak.- i nie pocałował.
Uczucie cudowne, jego wargi cudowne. Miękkie, ciepłe. Jego usta były spragnione zresztą tak jak moje. Okropnie czułam się, bo po części oszukiwałam go. Robiłam mu te nadzieje, ale gdy mnie tak całował, coraz mniej żałowałam. Chciałam przedłużyć tą chwilę, by trwała wieczność.
Nie trzeba kochać, żeby poczuć coś.
Oboje od siebie odskoczyliśmy, gdy usłyszeliśmy czyjś cichy kaszel.
Obejrzałam się za siebie i ujrzałam za nami Christophera. Miał kamienną twarz, Wyglądał na wkurzonego i to bardzo. Było coś jeszcze, ale nie wiem o co mu tak naprawdę chodzi…
-Co się stało?-zapytałam grzecznie mojego współlokatora wierzy.
-Zejdź mi z drogi!- syknął.
-Chris co się dzieje stary?- tym razem spróbował Adamir. Christopher spojrzał na niego wściekle, ale nic nie odpowiedział.
-Chodź, to nie ma sensu, jest zbyt dumny.- chwyciłam za rękę Ada i pociągnęłam go e strone swojego pokoju.
____________________***________________________
miesiąc później___________________________________
-Łaskocze, łaskocze!!! – zaczęłam piszczeć.
-Możecie być ciszej?-Zapytała Nata.
-Wy też wcale cicho się nie zachowujecie, a ją każdy mój dotyk łaskocze.- zaśmiał się Ad.
-Ej moja wina?!
-Alex, traktuj to jak potajemny seks, te twoje łaskotki to orgazm, ale nie możesz krzyknąć, by nikt cię nie znalazł.- podniosła się moja przyjaciółka z podłogi.
-Toć Nat, nie przeszkadzaj im!- Jock ciągnął ją z powrotem na podłogę.- zostaw ich.
-Nie bo ja nie mogę się uczyć.- spojrzała na mnie.- Będziesz ciszej czy mam sobie iść?
- Jak chcesz to sobie idź. Ja też się uczę!- powiedziałam
-Wpieprzę ci.- zaśmiała się.
-Ja tobie oddam.
-Znowu?- Ad objął mnie w tali by mnie trzymać. Bo sprawa wygląda tak, że ja i Nata, zachowujemy się jak chłopcy. Damy sobie po mordzie i spokój.
-No dobra ja sobie idę.- Nata wstała i otworzyła drzwi. W progu stała moja mama, Danny i Michael.
__________________________________________________
Szybko dodałam 6 rozdział, bo pewnie znów zrobię małą przerwę... sory za błędy i proszę o komentarze i uwagi ***
  • awatar Katrin_White: Świetne ! :D Już nie moge się doczekać następnego rozdziału. :) Bardzo wciągające ! C:
  • awatar One way ...: Super :) naprawdę wciągające można to czytać i czytać bez końca bo jest takie wspaniałe :* wpadnij do mnie i pozostaw ślad : *
  • awatar Welcome to My Paradise ♥: Tak jak pisałam do wcześniejszego roz. Błędy ale uwielbiam twoje opowiadanie *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wszyscy szliśmy na stołówkę na śniadanie. Szłam jak na razie sama, bo Nata musiała iść do toalety.
-Mam ochotę na steka.- Usłyszałam znajomy głos.
-Steka na śniadanie? Ja jakąś jajecznice na surowej kiełbasie.- drugi głos.
-I do tego krwiste wino.
-Czytasz mi w myślach.
Obejrzałam się za siebie.
-Cześć chłopaki.- uśmiechnęłam się do Adamira i Jocka.
-No hej.- Adamir podbiegł bliżej mnie.- Jak tam po pierwszych lekcjach?
-Wkurzona na Christophera.
-To normalka. Christopher to...
-Cham, łajdak, dureń, łupek, głąb...
-Widzę, że ostro Cię wkurzył.
Ostro to mało powiedziane… To największy cham świata… Mam ochotę śpiewać jego tajemnicę, co było by niedobre dla niego, zresztą dla mnie też, bo nie potrafię śpiewać.
-Mało powiedziane. A tak w ogóle to jak to się stało, że jesteście bliźniakami? Jesteście w innych klasach, poziomach i ogółem jesteście niepodobni w niczym…
-Mam Ci wytłumaczyć jak się robi bliźniaków w teorii czy praktyce?- zrobił przy tym fajną minę, taką przy której mogłabym się nawet zgodzić, ale przywołałam się do porządku…
-Nie skorzystam…
-No dobra, twoja strata… jestem taki jak on nawet gorszy, ale to Jock mnie zmienił. Nauczył mnie jak zdobywać przyjaciół przez uprzejmość. A jestem wyższej klasie, bo wcześniej się dowiedziałem o wszystkim.
-Musiało być Ci ciężko utrzymywać tajemnicę przed bliźniakiem…
-Wcale nie. Nigdy nie byliśmy sobie bliscy.- roześmiał się uroczo gdy właśnie dołączyła do nas Nata.
-Ej może wpadniecie do mnie do wieży?- rzuciłam do paczki moich nowych przyjaciół.
-Imprezka?-roześmiał się Jock.- coraz bardziej zauważam że pasujesz do nas w 100% .
-wszędzie umiem się wpasować- Także się uśmiałam.
-nie odsłoniłaś się przed nami jeszcze cała?
-Nie lubię się rozbierać do naga cała- zaśmiałam się.
-A szkoda- chłopak mojej przyjaciółki położył żartobliwie swoją rękę na moim biodrze.
-Ej!- Nata strzeliła sztucznego focha.
-Oj, przestań ty moja zazdrośnico.- Jock pocałował Ja w skroń.
-Jock i tak nie ma szans, Alex jest moja.- tymi słowami byłam zaskoczona. Zwłaszcza że padły z ust Adamira, który objął mnie w tali i przyciągnął do siebie. Spojrzałam na Natę i obydwie zaśmiałyśmy się. Nie powiem, podoba mi się to…
Dotarliśmy do stołówki i mój zapał na jedzenie już się skończył… na ścianach obrazkowe jadłospisy przyprawiały mnie o mdłości. Wszystko wyglądało jak w MacDonald, ale i praktycznie wszystkie dania ciepłe były z krwią. Wszyscy po kolei brali tacę i nakładali sobie jedzenie. Zawahałam się i zastanawiałam czy w ogóle tam podejść.
-Przyzwyczaisz się, a nawet Ci posmakuje.- szepnął ma do ucha Ad.
-Nie sądzę. Brzydzę krwią.
Chwyciłam tacę i poszłam po pieczywo masło i ogórka. Nie miałam ochoty na krwistą szynkę, ani na inne dziwactwa. Spojrzałam na chłopaka obok mnie i wzdrygnęłam się. Nienawidzę w tej szkole stołówki, to już pewne.
Usiadłam przy stoliku, a zaraz potem dosiedli się wszyscy. Adamir oczywiście przy mnie…
-To, że nie wzięłaś nic z krwią nie oznacza, że nie będziesz jej piła.- Odezwał się Jock.
-Jak to?- zdziwiłam się.
-Każdy z nas musi dwa razy dziennie dostać jakąś dawkę krwi. Ja i Ad pijemy podwójną dawkę, bo więcej potrzebujemy, a ty ślicznotko dostaniesz za chwilę swój pierwszy kieliszek.- Jock i Ad lekko zderzyli swoje kieliszki o siebie i się napili, a później pokazali czerwone zęby w uśmiechu.
-Ja to lubię, to i ty polubisz.- próbowała pocieszyć mnie Nata.
-Nie wypiję tego!
-Musisz. Widzisz to?- Adamir wskazał na drzwi wyjściowe.- To przez te drzwi wychodzimy , a jeżeli one się zaświecą to znaczy, że jesteś głodna.- roześmiał się.
-Serio?! – zwróciłam się do naszych gołąbków. Jock i Nata także się śmiali, ale kiwnęli twierdząco głowami. Mina mi zrzedła. Tak naprawdę nie bałam się krwi, bałam się czego innego…
W trakcie jak rozmawialiśmy kelnerki podchodziły kolejno do stolików z kieliszkami wypełnionymi czerwoną cieczą. Podeszły w końcu do nas. Nata chwyciła kieliszek, a zaraz potem Ad i Jock.
-Proszę.- bezwyrazowa twarz kelnerki mnie przeraziła. Jej wzrok nie był skierowany na mnie, może to i lepiej. Było widać, że jest przemęczona i wycieńczona.
-Nie, dziękuje.
Zwróciła twarz ku mnie. Jej oczy były czerwone jak krew, a wyraz tak zjadliwy, że wszystkie płyny we mnie ustały.
-Lubisz krew, a wręcz uwielbiasz. Pamiętasz jak Jock mdlał w twych ramionach, a ty rozkoszowałaś się ciepłą soczystą słodką krwią chłopaka. Czujesz ten zapach i smak? Uwielbisz to, ale boisz się krzywdzić, boisz się ugryźć jeszcze jedną szyję. Tym razem Nie musisz, więc korzystaj z łaski jaką ci daną i pij to cholerstwo!- warczała, a wręcz syczała. Przeraziła mnie ostro.
Chwyciłam kieliszek i powąchałam płyn. Pachniał alkoholem i rdzą.
-Pij Alexandro!
Upiłam łyk z kielicha. Coś, ogromna fala we mnie uderzyła. Zęby zaczęły mnie piec, Tak jak gardło. Chciałam więcej. Spojrzałam się na Natę. Miała przerażoną minę. Przechyliłam kieliszek i wypiłam do dna. Było dobre, wyśmienite, a najgorsze że chciałam więcej.
-O czym ona mówiła?- zapytał Adamir jak już kelnerka odeszła z szyderczym uśmiechem.
-Tak dowiedziałam się kim jestem. Ugryzłam przystojniaka z mojej szkoły jak się całowaliśmy.- wskazałam na wino Adamira.- Mogę?
-Jasne.
-Dzięki. – wypiłam jego porcję także do dna.
-Spoko. Byłaś z tym chłopakiem? – zapytał, wydawał się zmartwiony.
-Możemy iść do pokoju.- poprosiłam- do mojego.
-chodź – Jock złapał mnie za rękę i wyprowadził ze stołówki.
-Czemu traktujesz mnie jak pijaną?- zapytałam go jak już wychodziliśmy.
-A nie jesteś?
-Nie?
Przeszliśmy przez drzwi, które wykrywały głód.
-Już myślałam że zaświecą.
-Są dwa wytłumaczenia na pytanie dlaczego drewniane drzwi nie świecą. Po pierwsze wypiłaś wystarczająco dużo by zaspokoić głód, a po drugie to ściema z tym świeceniem.
-Ad mnie oszukał.
-Nie.
-Tak?
-Wszyscy wiedzieliśmy że ci posmakuje, więc zaryzykowaliśmy.
-Jasne… Serio mam wrażenie, że uważasz mnie za pijaną.
-Nie.- roześmiał się. – Gdybym tak uważał to bym nie chciał z tobą pogadać.
-Aaa… to o to chodziło. Tajna sprawa, że zabrałeś mnie od tamtej dwójki?
-Yhym.
-to wal.
-Lubisz Adamira?
-Tak, myślę, że nawet bardzo.
-On też ciebie lubi.
-Tak? To… chyba dobrze, ale nie rozumiem do czego dążysz?
-Jest w tobie zakochany.- powiedział wprost, a ja stanęłam ja wryta.
-Skąd to wiesz?
-Znam Adamira krótko, bo zaledwie rok, ale to, że go nauczyłem żyć „normalnie” nie oznacza, że nic go nie zepsuje. Umiem odczytywać uczucia i te uczucie którym on darzy Ciebie jest bardzo wielkie.
-I… okej…- nie wiedziałam co odpowiedzieć – Chciałeś mi tylko tyle powiedzieć?
-Chce, żebyś mi obiecała że bo nie skrzywdzisz.
-Nie wiem, a jeśli nie jesteśmy sobie obiecani?
-Każdy głupek widzi, że jesteście sobie obiecani.
-Jock, ale…
-Nie kochasz go?
-No wiesz, to jest tak, że nie znam uczucia damsko-męskiego, ale wiem, że coś do niego czuje.
-To możesz spróbować…
-Mogę ale nie obiecuje, że coś z tego wyjdzie.
-Okej.
Właśnie usłyszeliśmy kroki. Ad i Nata pojawili się na korytarzu.
-Co tak uciekliście?- zaniepokoiła się Nata.
-Gadaliśmy.- pocałował ją Jock.
- Tak o czym?
-O uczuciu…- chłopak spojrzał na mnie szukając pomocy.
-O uczuciu które towarzyszy nam po wypiciu nie odpowiedniej ilości wina.
Adamir podszedł do mnie i chwycił za dłoń.
-Wszystko w porządku?
-Jasne.- uśmiechnęłam się.- To co, idziemy?
-Tak i pogramy w Wisielca, albo Pokera. – ucieszyła się Nata.
-Prawda wyzwanie- zaproponował Jock.
-w butelkę?- zdziwił się Ad.
-w butelkę, ale rozbieranie i lizanie. Albo Nie, pogramy w „wymiękasz”.- uśmiechnął się Jock porozumiewawczo do Naty.
-Ja jestem za- odwzajemniła uśmiech.
-Po co całować skoro można gryźć?- Ad spojrzał na mnie i oblizał usta.
*************
Przepraszam, że mnie tak długo nie było, oczywiście jest usprawiedliwienie. Ręka ;/ i szkoła. Koszmar jakiś... no ale mam nadzieję, że się spodoba wam rozdział zwłaszcza że mi za bardzo nie przypadł do gustu.
  • awatar Welcome to My Paradise ♥: Moim zdaniem jest świetny, jeżeli chodzi o akcję. Natomiast z pisownia jest trochę gorzej. Trochę błędów ortograficznych, źle zbudowanych zdań...ale to nic. Przecież masz uszkodzoną rękę :c Ciesze się, że wróciłaś ^^
  • awatar #Misery ∞: świetny blog *.* + zapraszam do mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Dzień dobry.- do Sali historii weszła kobieta. Nie sprawiała wrażenia surowej, a wręcz łagodnej. Trochę odetchnęłam. Nauczycielka była kolorowa i pełna wdzięku. – Uczymy się historii i wos’u nie na darmo na jednej lekcji, kto mi przypomni dlaczego?
Znałam odpowiedź, była łatwa, nawet jak na człowieka. Odezwał się Christopher z ostatniej ławki, a ja nabrałam ochoty, by go walnąć.
-A może chce zabłysnąć nasza nowa koleżanka?- powiedział sarkastycznie.
-No, kochanie, wiesz czemu?- zachęcała mnie kobieta.
-Nie czytałam jeszcze żadnych podręczników, ale zgaduje, że to przez to, że jeden wampir który trwał w historii pojawia się także w teraźniejszości. Wasza historia trwa od dawniejszych czasów i trwać nadal będzie. Taki najbardziej znanym przykładem jest Dracula. Są pogłoski wśród pogromców potworów, że nadal żyje i czeka by przejąć panowanie.- Na moje słowa nauczycielka pobladła.
-Ćsiii… Cichutko… jeden dwa trzy. Wybaczę Ci skarbie, bo jesteś nowa, ale nie mówimy o WiadomoKim na moich lekcjach. Ta lekcja jest o historii chwały, sławy i przeogromnej potęgi wampirów, nie o zdradzie i fałszywości. Lekcje o Dra… 1, 2, 3… będziesz miała za 5 minut z następnym nauczycielem. Koniec zajęć.
Klasa się zebrała. To co tu się zdarzyło było mega dziwne.
-Nie martw się, ona tak ma. Ale uwielbiam tą babę, wystarczy ja wkurzyć, a zakończy lekcje…- roześmiała się Nata.
-Mi nie jest do śmiechu, zwłaszcza, że nie wiem co powiedziałam nie tak. I chyba Christopher wiedział, że coś palne.
Podeszłyśmy do szafek i wymieniłyśmy książki, gdy raptem moja szafka się zamknęła za sprawą ręki mojego dręczyciela.
-I co głupiutka, jeszcze chcesz się bawić? – uśmiechnął się sarkastycznie.
-Zjeżdżaj!-syknęłam.
-Nie chce Cię skarbie długo dręczyć, więc pogadamy sobie wieczorkiem jak skończymy.- uśmiechnął się dość naturalnie. Tak jakbym z nim… nie! Fuuu… Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem ,a on bez słowa odszedł.
-Sypiasz z nim?!!- krzyknęła Nata, tak, że wszyscy zebrani na korytarzu się odwrócili.
-Ciszej!!! –skarciłam ją. – Oszalałaś?! On nawet… - już miałam wydać jego tajemnicę, ale się powstrzymałam.
-A już myślałam. To by było dziwne zwłaszcza że tak się z nim żarłaś…
- No właśnie… Wracając do tematu. Kto to WiadomoKto?
-To… - rozejrzała się by upewnić że nikt nie słyszy. – Dracula. Jego temat będzie dziś na lekcji kultury.
-No i o co tyle szumu?
-Czytałaś „dekalog nieśmiertelności”.
-No, ale nie było nic tak o nim.
-Chciał obalić władzę Toma Gabriela. Zresztą zaczyna się właśnie lekcja to posłuchasz. Już ją omawialiśmy, ale podobno nowe prawo wchodzi…
Weszłam z koleżanką do klasy.
-Witajcie, witajcie, witajcie… Od dziś mamy nowy system.- usłyszałam nauczyciela, aż w końcu go zauważyłam. Trudno było go nie zauważyć, ponieważ gwałtownie szybko pojawił się naprzeciwko mnie.- Nowa uczennica.
-Alex Redford. – Przedstawiłam się.
-Wiem poznaję te parę oczu. Identyczne jak u Elizabeth.
-Znał pan moją mamę?
-Oboje rodziców.- Zaklaskał w dłonie. – Dobra siadać wszyscy.
Usiadłam razem z Natą. Czułam się dziwnie. Ten facet mnie cały czas obserwował. To było chore. Tak jakby coś przede mną ukrywał. Starałam się zapomnieć o nim i skupić się na lekcji, chociaż to było trudne.
-Nie polubił mnie, co?- zapytałam się przyjaciółki.
-On nie lubi nikogo. Pan Blackford to wyrafinowany człowiek. Lubi tylko wybrane osoby i jak na razie nie ma jeszcze takiej w szkole.
-Nata! – zwrócił jej uwagę nauczyciel.
-Przepraszam.
-Jak już powiedziałem mamy nowy system. Do dekalogu doszło 11 przykazanie, choć to będzie nie pasować do nazwy, ale to już postanowione. Kto wyrecytuje reguły?
Jakaś dziewczyna bezbłędnie wyrecytowała zasady.
-Dobrze Weroniko. Jedenaste: „Każdy kto czci nosi znaki lub poszukuje hrabię Draculę jest karany śmiercią 100 letnią. „ Drogie dzieci nie chciałbym was zobaczyć w formie martwego. Przestrzegajcie tego przykazania i wszystko będzie okej. Zapiszcie temat. – odwrócił się do tablicy multimedialnej i włączył ekran. Podszedł do laptopa i wszystko co zapisał wyskoczyło na tablicy. Wszyscy wyciągnęli tablety i zapisali temat.
-Nata ja nie wzięłam ze sobą tablet. Nie mam na tym zapisać tematu, dasz mi później uzupełnić notatki.
-Chwilkę. – wyciągnęłam rękę jakby się zgłaszała. – Psorze, Alex ni dostała jeszcze sprzętu. Mógłby pan jej teraz dać?
-A co nowa uczennica nie ma języka w pięknej buziulce?
-Za przeproszeniem mam język w mordzie, ale to dopiero moja druga lekcja tu więc proszę o trochę zrozumienia i czasu.- powiedziałam mało grzecznie. Nauczyciel łypnął srogim wzrokiem, wyjął komórkę i coś napisał. A po chwili słychać było pukanie do drzwi klasy.
-Panie Blackford przyniosłam wszystko. – odezwała się niziutka kobieta w drzwiach.
-Dziękuje. – chwycił karton który trzymała kobieta i podszedł do mnie.
Z pudełka wyjął laptop, tablet, pendriv ‘a i płyty.
-To wszystko jest od tej pory twoje. Jeżeli coś zepsuje się nie za twoją sprawą masz prawo to wymienić u nas, ale tak to jest twoja całkowita odpowiedzialność. Za Internet nie musisz płacić i chyba to wszystko.
-Jasne, dziękuję.
Blackford przeszedł do opowieści o Draculi, a ja zapisałam temat.
„Arystokrata, będący jednocześnie wampirem- zdrada rzekomej miłości”
Później skupiłam się na słowach nauczyciela.
-Dracula, chyba każdy słyszał o owym hrabi? Książka Stokera ukazującego hrabię Draculę jest po części prawdziwa, tylko z początku była to zwykła kronika i dziennik hrabiego. Sam ją pisał i sam się w taki sposób zdradził. Krótko wam powiem kim jest Dracula. Hrabia zamieszkały w Transylwanii. Mieszkał w stary zamku którego ludzie się bali. Miał dużo poddanych, ale nie służyli mu w taki sposób jak swojemu władcy. Dostawał raz na miesiąc młodą dziewice, której już jej nie widziano więcej. Jak się domyślacie wypijał krew. Jednak nie zabijał. Zamieniał każdą dziewkę w wampirzyce. Przynosiły mu pokarm i służyły jako obiekt wyzwolenia emocji seksualnych. Po 2 latach je zabijał, a że były stworzone nielegalnie nie miały partnera. Zabicie ich było łatwe. Tom Gabriel wysłał wojska po Draculę, ale ten ich zabił. Nie było szans by go sprowadzić. Zagrażał całej naszej rasie. I chciał obalić dekalog i władzę Toma Gabriela. W końcu nasz pan postanowił przeczekać, aż ten sam do niego przyjdzie. Hrabiemu znudziły się służące i monotonny tryb życia. Postanowił kupić posiadłość w Londynie. Prawnika, którego zmienił w swojego sługę zmusił do zakupu wielkiego zamku. Prawnik Harker niedługo po tym wylądował w psychiatryku. Draculi ławy się nie udawały, bo miał mało czasu. Od zachodu do wschodu słońca. Picie ludzkiej krwi daje wiele możliwości staje się zmiennokształtny, nie rzuca odbicia w lustrze nie potrzebuje ludzkiego picia i jedzenie, może rozpływać się w powietrzu i zmaterializować w każdym miejscu. Postanowił zaatakować rodzinę prawnika. Wpadło na Lucy. Piękna, niewinna dziewczynka, przyjaciółka żony Harkera. Ukąsił ją, ale nie zabił do końca, ponieważ uroda Lucy sprawiła, że ten zakochał się w niej bez opamiętania. Chciał mieć ją przy sobie na zawsze. Jednak żona prawnika zauważyła, że coś jest nie tak i razem z chłopcem zakochanym w Lucy zawiadomili doktora Van Helsinga do chorującej Lucy. Doktorek podejrzewał, że to przez ukąszenie, ale nie był pewien. Lucy wkrótce umarła, a w pobliżu jej grobu znikały dzieci z domów, a odnalezione rano miały malutkie dziwne ukucia na szyi. Tak więc Van Helsing wraz z rodziną Lucy postanowili uśmiercić martwą dziewczynę za pomocą kołka. Zastali ją pod postacią wampirzycy. Nie była sama, ponieważ Dracula ją pilnował, po tym jak udało się im pokonać doktora i rodzinę zabrał ją do swojego stwórcy-Toma Gabriela. Jednak Pan nie zgodził się im pomóc. Był zawiedziony tym, że go syn zdradził i nie przestrzegał przykazań. Naraził nas na śmierć i ujawienie ludziom. Hrabia ukrył się w swoim starym pokoju, który dostał w czasach studenckich. Ułożył tam swoją wybrankę i siebie. Zabił ją kołkiem i sam umarł z miłości. Drzwi do pokoju zniknęły. Jego pokój został tak nazwany ponieważ na środku pokoju jest podwójna przepiękna róża oznaczająca miłość ułożona z kafelek. To ten znak jest zakazany. Tego macie się wystrzegać broń was mocy najczystsza do poszukiwania komnaty róży. Jakieś pytania? – zakończył tym Blackford.
-Ja mam- zgłosiłam się.
-Słucham- mina nauczyciela zrzedła, było wyraźnie widać że mnie nie lubi.
-Czytałam książkę Brama Stokera i tam jest inne zakończenie oraz inne losy prawnika Jonathana Karkera. Pan opowiedział co innego.
-Spostrzegawcza. Stoker dostał kopię kroniki i zmienił opowieść tak by się sprzedawała.
-W jaki sposób autor wpadł w posiadanie kroniki?
-Dracula oddał swój dziennik Tomowi Gabrielowi. Dlatego niezapisane jest jak umarł tylko co zamierzał. Kronika została skradziona.
-Słabo pilnowana. Ma pan może, obraz róży?
-Po co Ci to młoda damo?
-Chciałabym poznać to coś, by się tego wystrzegać. Nikt nie wiedział o co mi tak naprawdę chodzi, tylko ja się domyślałam przerażającej prawdy.
-Proszę.- Blackford podniósł pilot i przełączył tablicę. A na ekranie pokazała się ta sama róża… Odszukałam twarz chłopaka. Patrzył na mnie z tajemniczością. Poczułam ten smak. Smak wygranej. Mam go w garści. Odwróciłam wzrok od niego. Na ekranie pokazała się ta sama róża co na ramieniu Christophera… Uśmiechnęłam się złośliwie…
-------------------------------------------
Miał być długi, jest? No i od razu pytanie lubicie długie, czy krótkie rozdziały?
Jakimś szczęśliwym trafem przepisałam powolutku rozdział z zeszytu. jakieś uwagi? proszę piszcie.
  • awatar Bez Granic ♥: Przeczytałam całe 4 rozdziały i po prostu bomba : 33 . To jest zajebiste , a oni są mega biści : 33
  • awatar SMAJL .JPG <3: Świetny rozdział ! :D
  • awatar My Paradise <3: Uwagi: -kilka błędów ortograficznych -w nie których miejscach nie stawiasz kropek -niektóre zdania zaczęłaś od małej litery Moim zdaniem twoje opowiadanie jest bardzo ciekawe. Akcja zaczyna się rozkręcać, i już wiadomo do czego potrzebna była Ci książka o Draculi :D Jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa co dalej. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przepraszam, ale nie zrobię nominacji no i nie dodam nowego rozdziału, przez 3 tygodnie na pewno. bardzo przepraszam was no i proszę nie odchodźcie ode mnie. oczywiście mam coś na swoje usprawiedliwienie: Mam Ganglion na nadgarstku i myślałam, że to nic poważnego, no i sobie to olałam. w szpitalu nie widzą dlaczego boli mnie ręka do łokcia no i żeby nie ryzykować, wsadzili mnie w gips. teraz także pisze za mnie siostra, a opowiadania nie chce jej się pisać... jeszcze raz przepraszam i dodam, że jak chcecie to wysyłajcie mi powiadomienia, będę czytać pozdrawiam **
  • awatar zlosnica1: kurewska źle? ja ostatnio cały czas tak się czuję
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Małe pytanie i zapowiedź przed kolejnym rozdziałem. Co wiecie o Draculi ? Tak, Draculi Dziwne pytanie a może ktoś czytał książkę? Moja historia tego o to wampira będzie wg inna, chociaż bardzo podobna do książki Brama Stokera.ri.pinger.pl/pgr269/86bdf4110016848253139856/images.jpg
Może jakieś pytania macie do mnie możecie pytać albo tu w kom. , albo na http://ask.fm/ImTheSeksyGirl ...
  • awatar My imaginary world♥: https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&ved=0CCkQFjAA&url=http%3A%2F%2Fpl.wikipedia.org%2Fwiki%2FDrakula_(powie%25C5%259B%25C4%2587)&ei=bKIUU7_gLIzBtAaYnoG4Cw&usg=AFQjCNFYKzTwD5A20S25tCv-HKsShvFZkA&bvm=bv.61965928,d.Yms http://www.taniaksiazka.pl/dracula-stoker-bram-p-263092.html Nie czytałam ale mam nadzieję, że te linki jakoś pomogą
  • awatar SMAJL .JPG <3: nic nie wiem , nie czytałam tej książki ;>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
1. Nataly [Nata]- Gadulska blondynka. Jest jedyną dziewczyną której szkolny gbur nie 'przeleciał'. Ma chłopaka Jock'a, którego bardzo kocha. (Gif 1)
2. Jock. - przystojny starszy od Naty i Alex. Jest zakochany w swojej dziewczynie do szaleństwa. Nienawidzi żadnego chłopaka który się do niej przystawia. (Gif 1)
3.Adamir- jeden z bliźniaków. Według Alex ten fajniejszy. Ma cholernego brata, którego nienawidzi. Od poznania Alex ewidentnie się nią interesuje wzajemnością. (Gif 2<od prawej strony)
4. Christopher.- brat Adamira Jedyna osoba którą darzy uczuciem jest on sam. Wredny , arogancki, nieprzyjemny, dba tylko o swoje odbicie. Nienawidzi z żadnych pustych lasek, chociaż je 'zaliczył'. Jednak Alexandre traktuje jeszcze z większa pogardą, bo to ona właśnie niszczy jego dotychczasowe życie i to ona odsłania jego prawdziwą naturę. (gif 2>od lewej strony)
5. Adam- jako nauczyciel jest najbardziej surowym z całej szkoły. Jest zainteresowany Alexandrom, choć stara się tego nie pokazywać. Tzn uprze się na nią na zajęciach fizycznych... Jest miły i wrażliwy. Wygląda na szesnastolatka a ma 257 lat. (gif 3)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie lubię się żegnać. Zwłaszcza gdy mam wyjeżdżać, gdzieś gdzie będę mieszkać. Zabrałam swoje wszystkie rzeczy. Razem zebrało się 5 dużych czarnych walizek.
-Córciu kochanie bardzo cię przepraszam. – mama użalała się nad sobą. – Ale pamiętaj, że cię kocham. No już nie trzęś się tak. – spojrzałam na nią zdziwiona.- Zaraz… to ja się trzęsę.
Uśmiechnęłam się do niej.
-Nic się nie stało. To nie koniec świata, a z drugiej strony to bardzo dobrze, ze wyjeżdżam. Nie chciałabym teraz spotkać Jace. – przytuliłam ja jeszcze raz i wytarłam jej łzy z zaróżowionych policzków. Była taka niedojrzała. Została (przynajmniej dla mnie) małą dziewczynką.
-No tak.
-Do zobaczenia za miesiąc.
Przeszłam po kolei żegnając się z całą rodziną. Na końcu została Danny.
-Dlaczego ty nie jedziesz?- okropnie było mi żal z tego powodu. Nie rozstawałam się z przyjaciółką na góra 2 tygodnie.
-Rodzice postanowili mnie samą uczyć. Dzwoń codziennie.
-Obiecuje
-Ja też
-Pamiętaj, że cię kocham Dan.
-Ja ciebie też Al.
Przytuliłam ją mocno. Na pewno będę za nią najbardziej tęsknić.
-Od jak dawna wiesz?- zapytałam
-Od 2 lat.
-I mi nie powiedziałaś…-już byłam ciągnięta przez tatę do pociągu.
Pociąg podobno tylko dla tych „nieludzi”…
-Alex no chodź już! - krzyknął tata.
Od Danny oddaliłam się na dobre kilkadziesiąt metrów.
-Nie mogłam- szepnęła i ją o dziwo słyszałam. – Kocham Cię- powiedziała już całkiem bezgłośnie, a łzy spłynęły nam po policzkach w tym samym czasie.
**
Szukałam nowych twarz w pociągu i jak na moje nieszczęście oczywiście nie znalazłam.
-Alex!- usłyszałam swoje imię.
Wyciągając szyję szukają właścicielki głosu. Z siedzenia machała mi słodka blondynka.
-Alex. Jestem Nata. – gdy podeszłam do niej poddała mi dłoń.
-Cześć.- odwzajemniłam uścisk ręki.
Obok niej siedziało dwóch przystojnych facetów.
-To jest Jock mój chłopak i to Adamir. – przedstawiła nas sobie dziewczyna.
-Hej- uśmiechnęłam się.- Znamy się?
-Nie- zaprzeczył Jock rozbawiony.- Masz na torbie swoje imię.
Zaczerwieniłam się.
-Siadaj.- Nata wskazała siedzenie obok.
-Dzięki.- usiadłam obok Adamira.
Czułam się niezręcznie siedząc razem z nimi. Oni należeli do jednego świata ja do drugiego. Mimo, że w moich żyłach płynie krew wampira, ale nadal dla mnie byli fantastycznymi potworami.
-Co taka spięta?- zapytał Adamir.
-No wiesz nowa i te sprawy. Dopiero wczoraj się o tym dowiedziałam. Nie oswoiłam się z tą myślą.
-Nie martw się. Jeżeli to cię pocieszy, każdy z nas tak ma. – uśmiechała się Nata. – Tu tak zawsze jest. Też nie mogłam się przyzwyczaić, aż w końcu spotkałam Jock’a. Jest razem z Adamirem w wyższej klasie. A ty pewnie jesteś z mojego rocznika. Ekstra! Będziemy najlepszymi przyjaciółkami! No i…
-Nata! - Jock odezwał się półkrzykiem.- denerwujesz ją. Wybacz ona tak ma. Jest straszną gadułą.- Zwrócił się do mnie.
-Nie ma sprawy. – uśmiechnęłam się chłopaka.- Mało gadatliwa za to jestem ja więc będziemy się uzupełniać.
-A propo uzupełniania…- usłyszałam uwodzicielski męski głos-Mogę Cię z chęcią uzupełnić, no i ewentualnie opróżnić z ubrań…
Zerknęłam na właściciela głosu. Obok nas stał wysoki barczysty przystojny chłopak. Trochę lalusiowaty jak na mój gust, ale i tak na pewno robił wrażenie na wszystkich dziewczynach.
-Christopher! – krzyknął Adamir – Czego znowu chcesz?!
-Spokojnie braciszku, na pewno twoją osobą nie zamierzam sobie zakrzątać głowy. –chłopak odpowiedział sarkastycznie.- Chciałem się zapoznać z nową koleżanką.
-To nie jest kolejna pusta laleczka jakiej szukasz.- wtrąciła się Nata.
-I ty kwiatuszku kiedyś także będziesz należeć do moich pustych laleczek.- szepnął do niej mrugając okiem.
-Nie licz na to!- Jock poderwał się do góry. Chłopak idealnie ułożonymi włosami na żel wyciągnął ręce w celu okazania obrzydzenia.
-Nie rób scen, debilu.
Pociąg drgnął niebezpiecznie, tak że wylądowałam twarzą na kroczu Christophera. Fuuu…
-Nie tak szybko. Już na mnie lecisz? Nie wiedziałem że taka łatwa jesteś.- Roześmiał się triumfalnie. – Już może i bym wziął cię tu przy wszystkich, ale zaoszczędzę ci takiej sławy, bo naprawdę ciężko odgonić się od fanów.
-pfff…- prychnął Jock.- Ty się w ogóle kiedyś ruchałeś?
Zdążyłam się poprawić, by nie leżeć w zakazanych strefach męskiego interesu.
-Zapytaj swojej siostry. –Uśmiechnął się sarkastycznie.
-Kłamiesz!- Jock znowu podniósł głos.
-To co, skarbie? Jesteś gotowa?- tym razem zapytał się mnie.
Przyjrzałam mu się bliżej.
-Od kiedy są razem?- zapytałam naprawdę ciekawa jego reakcji.
-Kto? – połknął haczyk.
-Twoje brwi.- Moi nowi znajomi wybuchnęli nieopanowanym śmiechem, a Christopher wyciągnął lusterko, by sprawdzić, czy to co powiedziałam przed chwilą to prawda.
-Pyskata? Świetnie, będzie lepsza zabawa, ale wiesz Jak Cię widzę to mam ochotę wysłać sms’a „POMOC”- zadrwił.
-Jak Cię panie WiemNajwięcejTylkoOSwoichWłaosach pierdolnę, to przez 2 tygodnie będziesz tańczył bez muzyki!
-Suka.- syknął
-Nie będę Cię obrażała po takim wypadku.
-O czym ty znowu gadasz.
-Nie pierdol, że masz taką mordę od urodzenia?
-ty, ty…
-Daruj. Szkoda fatygi. Stań w kolejce i poczekaj aż zacznie mnie obchodzić to co mówisz.
-A dasz mi swój nr? – Czy ja dobrze słyszałam?! Jaki ten gości ma tupet.
-Jasne.
-Serio?- Zdziwił się.
-No- wyciągnęłam długopis. – daj mi dłoń.
napisałam mu wiadomość na ręku.
-Jak nie ja odbiorę, to powiedz, że prosisz panią doktor Aleksandrę. Taką mam ksywę.
-Okey.
-Już.- Christopher po przeczytaniu uśmiechnął się w przekonaniu że wygrał i odszedł.
-Serio dałaś mu swój numer?!- zdziwiła się Nata.
-Nie! Zapisałam mu numer poradni psychologicznej w której pracuje moja mama, no i ma znajomą psychiatrę doktora Aleksandrę.
Znowu paczka zaśmiała się.
-Idealnie pasujesz do naszej grupy. – uśmiechnąłem się Adamir.
-Kim w ogóle on był?
-Mój brat bliźniak. Tylko to ten silniejszy plemnik. No i bardziej z charakterem. Każdą dziewczynę zaliczył, która chodzi do Vampire High.
-Prawie każdą.- uściśliła Nata.
-Okej rozumiem.
Pociąg się zatrzymał. Wszyscy wysiadali w swoich grupach znajomych.
-Daj mi rękę, nie zgubisz się w taki sposób.- powiedział Adamir. Uśmiechnęłam się do niego i złapałam jego wyciągniętą rękę. Jednak zluźniłam uścisk, gdy prąd przeszedł mi po dłoni. Co to było?
Wyszliśmy wszyscy z pociągu i zgromadziliśmy się przed wielkim zamkiem, który przypominał Hogwart z Harrego Pottera. Z bram wyszła młoda kobieta w hipisowskich ubraniach, ale za to włosy miła upięte w elegancki kok. Jedno było pewne- niewiele wiedziała o modzie.
-Witajcie po miesiącu przerwy, drodzy uczniowie. Kochani, remont udany. I mam z tego powodu niespodziankę. – zadowolona cmoknęła.- Już wychodzą i rozdają nauczyciele karteczki z losami. Wylosujecie sobie numer pokoju. Panie nauczycielki rozdają mężczyznom, a panowie nauczyciele, dziewczętom. Każdy ma oddzielny pokój i łazienkę. No i jedna kuchnia na 3 osoby. Powodzenia. Przez niecałą godzinę nauczyciele rozdawali losy, aż w końcu doszedł do mnie młody mężczyzna ze szklaną kulą. Wylosowałam karteczkę i ja otworzyłam. Była pusta.
-Przepraszam – zaczepiłam nauczyciela- Czemu wylosowałam pustą kartkę?
-Naprawdę? Jak masz na imię?- zdziwił się.
-Alexandra.
-Chodź zatem Alexandro ze mną.
spojrzałam na Adamira, a ten kiwnął głową. Puściłam wiec jego dłoń i poszłam za nauczycielem.
-Mów do mnie Adam-uśmiechnął się.
-Czego pan …
-Adam.
-Czego Adamie uczysz?
-Sztuki walki.
-Naprawdę?!-ucieszyłam się, ze będę uczona sztuki walk.
-Lubisz to?
-No pewnie! W tamtej szkole uczyłam się karate, boksu i zakazanych sztuk walk.- zanim zorientowałam się, to już wygadałam.
-To nie powinnaś tego rozpowiadać na lewo i na prawo. – zaśmiał się.
-Ohhh…
-Nikomu nie powiem, ale… nie przyzwyczajaj się do tego, że jestem miły- uśmiech zniknął mu z twarzy. Dotarliśmy na schody szkoły, tam gdzie stała hipisowa kobieta.- Pani dyrektor, biała kartka.
-Cudownie! No to z głowy. Dla was jest to mało przyjemna wiadomość.- dyrektorka posmutniała.
Dopiero teraz zauważyłam, że po drugiej stronie stoi Christopher.
-Będziecie razem mieszkać w wierzy zamkowej. Przykro mi, ale nie mamy już miejsc w akademiku. W tej części zamku, będziecie spali i mieszkali sami. Mam nadzieję, że będziecie grzeczni, bo w tamtej części nauczyciele nie mają dyżurów. No to do rzeczy, pokoje oddzielne, wspólna łazienka i kuchnia. Macie tam też świetlicę i małą siłownię, ale jest ona zamknięta. Jak będziecie chcieli z tej sali skorzystać to musicie się zgłosić do sług których dostaniecie.
-Co?!!! – krzyknęłam.
-Ekstra!- ucieszył się Christopher.
-Nie licz na to!- syknęłam. – Pani dyrektor chcę się z kimś zamienić.
-No ale czemu? Już poznałaś Christophera? – przewróciła oczy.- to zrozumiałe. No dobrze.- Odwróciła się do małego ludu uczniów. – Drodzy uczniowie, kto chciałby dzielić wierze z Christopherem Pewer? Wspólna łazienka, ale oddzielne pokoje.
Dziewczyny zaczęły piszczeć i machać do góry rękami.
-No to klęska. Jak widzisz nie masz wyjścia. Nie zrobię drugiego losowania.- rozłożyła ręce.
-Dajesz mi satysfakcję skarbie.- szepnął Christopher, który już stał przy mnie. Miałam ochotę mu przywalić. Jak tylko się tu zjawiłam działa mi nieźle na nerwy.
-Dobrze. – Zgodziłam się. Na pewno nie dam temu durniowi satysfakcji, nie poddam się tak łatwo.
Adam zawołał mnie, bym poszła za nim. Ruszyliśmy korytarzem do pokoju w którym były moje walizki. Nauczyciel klasnął w dłonie i przybiegli służący.
-Alexandro, Ci panowie będą Ci służyli. To znaczy, znosić coś, wynosić. W razie gdyby coś się popsuło masz ich do dyspozycji.
-dziękuje.- uśmiechnęłam się szeroko. Fajne uczucie mieć służących i nie być kontrolowaną. Dalej mi było smutno że musiałam opuścić moje miasto, ale jednak muszę przyznać że uwielbiam już tą szkołę.
-Zaprowadzą cię do wierzy. Zatem pozwolisz że się oddalę.
-Naturalnie.
-Zatem do zobaczenia na jutrzejszych zajęciach.
-Wzajemnie. – I wyszedł.
Słudzy byli już gotowi do wyjścia. Czterech facetów wzięło walizki, a piąty otworzył drzwi.
-pani…
-Alex.- poprawiłam
***
Nie było jeszcze „pana idealnego”, więc mogłam swobodnie sama wybrać pokój. Wzięłam ten większy i przestronniejszy. Był naprawdę ogromny, idealny. Rozpakowałam swoje rzeczy do szafy i komody, ustawiłam zdjęcia i wyszłam z pokoju. Udałam się do łazienki, by wynieść kosmetyki do półki. I od razu pożałowałam, gdy zobaczyłam widok w lustrze. Zamknęłam oczy.
-Przestań, nie jestem nago. – odezwał się Christopher.
-Wal się. – Otworzyłam oczy i ujrzałam do połowy nieziemsko wyrzeźbionego ciała, co prawda był ubrany, ale i tak ciuchy opinało mięśnie .- Nie chciałam. Nie przesadzasz z tym żelem?
Na serio ten debil znowu nakładał nową warstwę żelu na włosy.
-Nie! Możesz wyjść?!
-Spoko.
-No to spieprzaj kująnico mi stąd!
Idiota. To że nosiłam okulary nie znaczyło że jestem kującą uczennicą! Ych!!! Byłam na niego wściekła. Byłam wściekła że podoba mi się! Zaraz czy ja dobrze powiedziałam? Nie on mi się nie podoba!!! Jest wkurzający i nieznośny. Musiałam to przeżyć.
weszłam do pokoju i opadłam na wielkie podwójne łóżko. Było ok. Miałam własny pokój, jakoś przeżyje wspólną kuchnię i łazienkę z tym debilem. Mam fajnych znajomych i Nauczycieli. Chciałam wierzyć, że będzie fajnie.
Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Danny.
-Halo. – usłyszałam głos przyjaciółki. Tak bardzo tęskniłam za jej twarzą, za głosem, za poczuciem humoru.
-Danny.
-Hej kochanie, dojechałaś? I jak tam jest?
-Tak, dojechałam. Jest cudownie. Mam własny pokój, no i jest tylko jeden negatyw tego wszystkiego pewien chłopak. Gbur i podrywacz mieszka ze mną w niestrzeżonej wierzy no i wspólna łazienka i kuchnia.
-Christopher?! Ale trafiłaś! Przynajmniej nie będziesz się nudzić w nocy. – zaśmiała się.
-To nie jest śmieszne! Wkurwia mnie koleś!. A propos skąd go znasz?
-Od koleżanki.
-Która to? Ja jej tu chyba jeszcze nie poznałam.
-Nataly, ale wszyscy mówią Nata.
-A to już się z nią za kumplowałam. Taka słodka blondynka gaduła z chłopakiem Jock ’em i Adamirem?
-No właśnie, a Adamir to mega ciacho! Bierz się za niego!
-Adamir… to dziwne, ale nie daje mi trochę spokoju… jak go dotknęłam… to znaczy jego dłoni, poczułam prąd w ręku. To była mega dziwne. Dobrze ze on niczego nie zauważył.
-No wiesz miałam tak jak poznałam Michaela.
-Nie żartuj sobie!!! – byłam na nią powoli wściekła.
-No wiesz istnieje coś takiego jak naelektryzowanie ciał, ale ja stawiam na przeznaczenie.
-Myślisz? Nie, no co ty! Nie, na pewno nie. Przepraszam skarbie, ale muszę kończyć i pana IdealneWłosy wygonić z łazienki.
-Nie ma sprawy. Trzymaj się kochana i uważaj na siebie.
-Jasne, papatki. – Rozłączyłam się.
podeszłam do komody i wzięłam ręcznik z kosmetyczką. Zamierzałam wziąć gorącą kąpiel, by się odprężyć. Wstając odwróciłam się i stanęłam twarzą w twarz z Christopherem. Dzieliły nas milimetry.
-Czemu to nasz wspaniały król składa wizytę Kujące i nie puka do drzwi?- powiedziałam się ironicznie.
-Widzę że humor na razie dopisuje. Chciałem Ci tylko powiedzieć że masz wolna łazienkę.
-Jasne.
Minęłam go i otworzyłam drzwi.
- wyjdź!- powiedziałam mało uprzejmie.
-Pożałujesz, że ze mną zadarłaś.
-Uważaj, bo będę się bała.
-Mam nadzieję. – i zniknął za drzwiami swojego pokoju.
Weszłam do łazienki, puściłam gorącą wodę do wanny i zaczęłam się rozbierać. Zapomniałam płynu do kąpieli. Owinęłam się w ręcznik i ruszyłam korytarzem do pokoju.
-Co ty gdyby ona się dowiedziała, to mogłaby mnie zniszczyć.- usłyszałam głos Christophera.
-Nie powiedziałaby, gdybyś ją nastraszył. Stary musisz się pilnować. –Drugi męski głos. – Ją też niby zaliczysz?- Jego kolega się zaśmiał.
-Co ty. Sprawię, że będzie chciała być kolejną, ale swojej czystości nie oddam. Wiesz, że chcę być nieruszony dla swojej przeznaczonej.
-Myślisz? To jest najlepsza laska w szkole.
-Złożyłem przysięgę, a tej kujące nie dam jej złamać, nie dam jej tego zaszczytu.
Ale jaja! Christopher prawiczkiem!
-Ja spadam Chris, bo Peggy dziś nas sprawdza, a to jest chujowe babsko.
-Ale wam przypadło.- roześmiał się Christopher.
-Każdy z nas chcieliby być na twoim miejscu, więc dbaj o to.
Drzwi się otworzyły a ja się wystraszyłam. W korytarzu pojawił się Christopher i jego kolega. Zauważyli mnie.
Uciekłam do łazienki.
Zabije mnie ten debil, uważa że specjalnie podsłuchiwałam… No to ekstra. Teraz nie wejdzie do łazienki, więc mam chwilę spokoju. Weszłam do wanny. Huk nie będę się kąpała w płynie.
Nie spodziewałam się, że Christopher może być prawiczkiem. Po co mu taka opinia? Znam jego sekret, więc mogę to wykorzystać! Ale przecież mógł być prawdziwym normalnym nastolatkiem. Mógł być, jak Adamir.
Adamir.
Co z nim? Może serio jest mi przeznaczony. W końcu różnica wieku to tylko jeden rok. Podoba mi się, ale nie wiem czy będę umiała obdarzyć uczuciem. No ale co to było z tym dotykiem. Nic już sama nie wiem.
Zanurzyłam się cała w wannie. To cudowne uczucie. Zmywać z siebie wszystkie troski i zmartwienia zwykłą wodą. Siedziałam dość długo w wodzie, no, ale w końcu jestem w drużynie pływackiej, a ściślej to jestem kapitanem drużyny. Od zawsze umiałam wstrzymać oddech na 5 minut. Później się wydłużyło do 10 minut, a później na 20… Trener zawsze był pod wrażeniem, ja także byłam z siebie dumna. Wynurzyłam głowę i myślałam że serce mi stanie.
-Co ty głupia dziewucho robisz?- krzyknął Christopher.
-Kąpię się do cholery! Co ty tu robisz?!- Zakryłam przyrodzenie kobiety rękoma.- Wynoś się!
Christopher stał tym razem bez koszulki i efekt był jeszcze lepszy n iż poprzednio. Na ramieniu widniała piękna róża., którą chłopak próbował zasłonić
-Daruj sobie z ty zasłanianiem, bo i tak widziałem więcej ich wiele.- zakpił.
-Ha! – wybuchnęłam śmiechem.- Szkoda, ze w tak ładnej główce jest tyle jadu goryczy i kłamstwa. Wiem o tym, że nie przeleciałeś żadnej dziewczyny.
-No właśnie co słyszałaś?
-Nic – uśmiechnęłam się słodko.
-Wygadasz tylko o tatuażu, to nie żyjesz. Pożałujesz!- krzyknął i wybiegł. Zostałam sama zdezorientowana. Co ma piernik do wiatraka? No cóż co mogę poradzić?
Wyszłam z wanny i po wysuszeniu wróciłam do pokoju. Przebrałam się w piżamy i ułożyłam w łóżku. Wysłałam do wszystkich „Dobranoc” i poszłam spać.
--------------------------------------------
Nie za długi? Nie pisałam tu prawie od 2 tygodni więc postanowiłam dodać dłuższy Może być mało ciekawy, ale w ferie jakoś nie mam głowy do pisania... Mi się wydaje że źle zrobiłam z Dialogami, po prostu jest ich za dużo... W następnym wpisie będą bohaterzy, którzy pojawili się w tym rozdziale.
  • awatar Evil Women.: Nie wiem co napisać o.o To opowiadanie jest po prostu mega! <3
  • awatar Welcome to My Paradise ♥: Kocham. kocham ,kocham! Zauważyłam parę błędów ortograficznych i źle ułożonych zdań- to tyle co do wad. Zalety: -bardzo podoba mi się pomysł z ta szkołą ;3 -piszesz bardzo ciekawie. -czekam na następny <3
  • awatar Welcome to My Paradise ♥: Kurcze! Świetny! Ness PS. Kiedy A. wróci zapewne doda swoja opinię.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
-Jak wiesz w czasach Chrystusa, a dokładniej już po jego śmierci, Lucyfer poczuł się zagrożony, więc zbierał nowe rzesze, które by oskarżyły Świadków Wiary. Należał do nich między innymi św. Paweł. Jednak nie wszyscy obdarowani nieśmiertelnością, niezrównaną mocą na długo pozostawali w tym kłamstwie i odwrócili się od Diabła sami. Chociaż nigdy nie przełamali się do wiary w kogoś, lub coś, prócz samego w siebie. Ci, którzy zostali oświeceni przez Jezusa już zmartwychwstałego przyłączyli się do katolików. Zostali na początku nazwani Elfawarmitaktorzy, ale nazwa została skrócona do Elfów. Lucek nie pozwolił jednak, by te bez karnie się od niego odwrócili. Obdarował ich nadzwyczajną urodą…
-to ma być kara?
-Diabeł pochodzi od urody i miłości, jednak sam cierpiał, bo zakochiwał swoją urodą wszystkie anielice, tylko nie tą jedyną Clarę. Nie przerywaj! No więc tak obdarował je nadzwyczajną urodą, szpiczastymi uszami, nosem, także i skośnymi oczami o białych jak śnieg tęczówkach. No i nieśmiertelnościom. To już wiesz jak powstały Elfy.
-A Elizka? Ma brązowe oczy. Wygląda i podaje się za Japonkę.- zdziwiłam się.
-Soczewki kontaktowe. Nie przerywaj!-skarciła mnie Danny.- Jednak ci co odwrócili się od diabła, a nie przyłączyli się do Boga zostali oszpeceni albo całkiem zamienieni w potwory. To inaczej gremliny strzygi, a także i zaliczana jest rasa wampirów. To wszystko zostało nazwane „Czas Lęku” Był właśnie ten jeden jeszcze nie nazwany wampirem sługa, którego szatan faworyzował. Dał mu nieskazitelną urodę anioła, który w nim został, nieśmiertelność mieszkańców Niebios, ale za karę do końca swojego życia i swoich pokoleń skazał na żerowanie na krew człowieka. Ulubieniec miał ma imię Tom Gabriel, jest teraz naszym władcą. To on stworzył Wampiry i to on dokonał „Dekalogu Nieśmiertelności”. Pozwolił nam wybierać. Mażemy żyć w ludzkim świecie.
-Co z rozmnażaniem?
-Czyli partnerstwie, seksie i miłościach, nie traktuj tego jak eksperyment biologiczny. Możemy mieć dzieci, ale góra trójkę. Dziecko w wieku 17 lat powoli czuje głód. W 18 roku życia przestaje starzeć się. Inaczej, para wampirów żyje jak normalna rodzina w chwili poczęcia dziecka. Wraz z mocami dzieciaka wracają i one do rodziców. W twoim przypadku to stało się dziś. I nie martw się, że zaatakowałaś Jace. Każdy tak właśnie zaczyna, jeżeli nie ma w pobliżu doświadczonego wampira.
-A wracając do „Dekalogu Nieśmiertelności”? Jak brzmi?
Danny sięgnęła do swojej torby i wyjęła stary kawałek papieru zwinięty w rulonik. Podała mi go, a ja go rozwinęłam.
„Dekalog Nieśmiertelności
Każdy kto przeczyta dokument wkracza w mój świat. W nasz świat. Od dziś jesteś Wampirem, gremlinem, strzygą, goblinem, czarnoksiężnikiem, Zjawą, Cyklopem, Konnym jeźdźcem.
1) Masz prawo wyboru do kogo należysz: Boga, Lucyfera, do siebie.
2)W świat ludzki mają prawo wejść tylko Wampiry, Elfy, czarnoksiężniki i zjawy.
3) Nikt nie ma prawa skrzywdzić Elfa.
4) Nikt nie ma prawa żądać od Elfów by robiły broń.
5)Wampiry nie piją ludzkiej krwi.
6) ”Oko za oko, ząb za ząb”
7)Nie zabijasz ze swojej rasy nikogo.
8)Nie wszczynasz wojen.
9) Nie mówisz fałszywego słowa.
10) Świat z czasów Lęku jest w ukryciu. Ludzie o tym mogą się nie dowiedzieć.”
-Elfy robią broń?- zainteresowałam się.
-Miecze, noże, dzidy, bronie palne, ale i tak ich największą bronią są ich łzy. Wystarczają by rozpieprzyć całe miasto.
-Co Jeśli któreś z zakazów zostanie złamane.
-No na przykład jeśli je złamiesz zabiją Cię.
-Ale jestem wampirem, wampiry są nieśmiertelne, to jak to mogą zrobić?
-Przekuć twoje serce świętym drzewem, z Krzyża Chrystusowego. Mają jeden kołek stamtąd, A po za tym nas można zabić po przez miłość.
-Jak?
-Od urodzenia jesteśmy komuś od razu przeznaczeni. Taka formalność, dobierają niemowlaki wampiry w tym samym mniej więcej wieku. Różnicy może być co najmniej z 3 lata. Ja byłam przeznaczona Micheal’owi. Nie powinnam o tym wiedzieć tak wcześnie, ale poznaliśmy się teraz przez przypadek i zakochaliśmy się w sobie. Jak jego rodzice poznali moje nazwisko nam to oznajmili, bo nie wiedząc czemu moi rodzice się z tym wstrzymali. Było łatwiej, bo oboje wiedzieliśmy kim jesteśmy. Wracając do śmierci. Gdyby zabili teraz Michael’a to bym umarła bezpowrotnie, bo jeśli zabiją mnie tylko kołkiem po 100 latach wracam. Tylko nie liczni potrafią wytrzymać śmierć miłości.
-Kto jest mi przeznaczony?- nie spodobało mi się to, że mam już partnera na całe życie, nawet nie wiadomo czy go pokocham, a mam z nim być wieczność.
-Nie wiem. Wiedzą to tylko twoi rodzice, ale jeśli ci powiedzą przed tym jak go poznasz to umrzesz. To taka klątwa. A jeśli go do 18 roku życia nie poznasz jego rodzina z nim przyjeżdża do twojej, by omówić zaślubiny.
-Jak się to odbywa?
-Gdy jesteś po między 18, a 20 rokiem pobieracie się. Nie byłam nigdy na takim czymś, ale mama mi opowiadała że to jest podobnie, ale Tom Gabriel jest w roli swatki, przysięga trochę inaczej brzmi no i zamiast pocałunku wymieniacie się krwią. Wątpię by na czymś takim płakali ze wzruszenia.
-A jeśli nie będę go chciała?
-pfff, nie masz wyjścia. Przyniesiesz hańbę rodzinie.
-Jaką hańbę?! Jak nie będę chciała, to z nikim się zwiąże.
-To już nie moja sprawa, ale jest takie prawo że twój przeznaczeniec, może cię zabrać siłą.- przytuliłam mnie.- Musisz się spakować. Twoi rodzice zdecydowali, że po poznaniu prawdy wyjedziesz do szkoły wampirów na 2 lata.
-Że co?- oburzyłam się.
-Nie martw się. Podobno fajnie tam jest. Moja koleżanka tam chodzi.
-No i co?! Ale ja nie chcę zmienić szkoły. Co z ta tutaj? Co ze wszystkim?
-Co tak dużo ucierpisz? Będę cię odwiedzać. Zresztą co miesiąc będziesz tu przyjeżdżać.
-Ja pierdolę kurwa mać, nich wszystkich was w kosmos wypierdoli i pozajebia to tu na Ziemi jesteście nieźle popierdoleni- wykrzyczałam. Zawsze tak mam że pierdolę bez sensu co mi wpadnie do głowy i głównie są to przekleństwa.
****************
Jak myślicie? Nie przesadziłam z tą historią?
Mi się nie podoba ten rozdział. . . Taki przytłaczający. No ale czekam na wasze opinie **
  • awatar SMAJL .JPG <3: Bardzo mi się podobał ten rozdział !! ♥♥ czeka na kolejny :D
  • awatar ♥Żуנę ѕιę туℓкσ яαz♥: Kto jest jej przeznaczony! Ja chce to wiedzieć teraz, zaraz już! A co do Rozdziału to jest Fantastyczny i już się nie mogę doczekać następnego! ;*
  • awatar Bez Granic ♥: ZAJEBISTE TO JEST : 33 . JA CHCE WIEDZIEC , KTO JEST JEJ PRZEZNACZONY I CZY POZNA GO , CZY JEDNAK WEŹMIE JĄ SIŁĄ , CO PODOBA MI SIE BARDZIEJ : )) .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zeskoczyłam z ławki. Poszłam do parku, bo nie miałam ochoty rozmawiać z mamą, dlaczego tak wcześnie wróciłam ze szkoły. Nie to by była moim wrogiem, jest kochana i cudowna, jak moja najlepsza przyjaciółka, no oczywiście ma 2 miejsce, bo pierwsze ma Danny, która ma za chwilę się tu zjawić. Nie widziałam jej przez cały tydzień, bo wyjechała z chłopakiem na ferie. W uszach rozbrzmiała mi muzyka z słuchawek. –„Jesteś beznadziejny, zero, taka podłogowa szmata. Kolejny czuje nie moc, jeszcze ta chujowa praca…” Wtedy poczułam czyjeś ręce na swoich ramionach. Podskoczyłam a serce zaczęło mi szybciej bić. Obejrzałam się i ujrzałam przystojnego Jace (dżesa). Jace był najprzystojniejszym nastolatkiem w szkole i mieście. Każda na niego leciała, prócz mnie, bo byłam pewna, że nie zwrócił by na mnie w ogóle uwagi.
-Czemu nie jesteś w szkole?-zapytał.
-Mogłabym zapytać o to samo, a tak w ogóle to cześć.
-Hej- uśmiechnął się.- Czemu siedzisz sama?
-Lubię ciszę.
-W słuchawkach?!- zrobił śmieszną minę zdziwienia.
Oboje uśmialiśmy się.
-Posłuchaj.- dałam mu jedną słuchawkę.
-Kaen „Historia prawdziwej miłości”- wyszeptał kiwając głową w rytm bitu.-„Ona widzi we mnie wroga…Ja tak bardzo ją kocham przecież nie jestem ze stali…”-zanucił.
-Słuchasz Kaen ’a ?-Zdziwiłam się
-No pewnie jest nieziemski.- roześmiał się.
-Jesteś gejem?- zmarszczyłam brwi w zdziwieniu.
-Nie . – puuuffff… kamień z serca.
Ten chłopak jest ideałem.
-To czemu tu w końcu jesteś, a nie w szkole? – zapytał ponownie.
-Przypadkowo. Pokłóciłam się z nauczycielką i dyrektorka kazała mi odpocząć w domu, bo stwierdziła że to stres, a ja broniłam swojej niewinności.
-Nie mogę. Alex Redford największa kująnica szkolna pokłóciła się z nauczycielką. Moje gratulacje. – złapał moją dłoń i lekko potrząsnął. Spojrzałam na niego wrogo.
-Chamski jesteś! –odwróciłam się obrażona, tak wiem te zachowanie jest dziecinne, ale mnie na serio uraził. Jace próbował mnie odkręcić przodem do niego, ale mu się to nie udało. Przytulił mnie mocno, poczułam ciepły oddech oraz zimne usta na płatku mojego ucha.
-Alex, zachowałem się jak szczeniak, nigdy więcej nie nazwę cię „największą kująnicą w szkole”.
-Obiecujesz?- głos mi drżał i to wcale nie z zimna.
-Obiecuje. – i musnął wargami delikatnie mnie po uchem. – A jak mam cię nazywać?
-Alex, po prostu Alex.
-Wolę kotek, mira-more, misiu, kochanie… - szeptał czule.
-Przestań. Pro-proszę przestań.
-Czemu?
-Bo nie chce tego.
-A może to?- i wtedy obrócił moją twarz i namiętnie pocałował. Językiem próbował rozchylić moje usta, aż w końcu uległam. Stało się oddałam pocałunek. Co ja tak przeżywam???! Przecież to nie zbrodnia. Odkręciłam się do niego przodem . Jace zjechał wargami na moją szyję i zaczął robić malinkę. To było tak przyjemne, że gdybym nie była trzymana przez chłopaka, to opadłabym na ziemię . chciałam go pocałować w szyję, ale poczułam okropny głód. Nie wyobrażalny potężny głód. Słyszałam puls Jace ‘a. Zamiast go pocałować lekko go ugryzłam . Zajęczał z rozkoszy. Odsunęłam swoje zęby od tętnicy. Dwa drobne jakby od igły ukucia.
-Śmiało. –przerwał w robieniu malinki, albo już ją skończył, ale nadal całował mnie zachłannie.
Jego krew. Wszystko zmienia.
-Idź sobie. –poprosiłam. Czułam się jak pod narkozą, jakbym się czegoś narajała, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że tak naprawdę nie jestem w stanie się kontrolować. Wiedziałam że niedługo dojdzie do katastrofy.
-Wiem, że mnie pragniesz Alex.
Wgryzłam się w niego tym razem mocniej. Nie słyszałam już jego krzyku. Słyszałam swój głód. Ssałam zapalczywie. Chciałam dużo.
-Alex, nie!!! Zabijesz go!!!- usłyszałam krzyk Danny, ale nie przejmowałam się tym. Piłam więcej, dalej.
Danny szybko mnie odciągnęła. Jace opadł na ziemię, nie wiedziałam co się dzieje. Moja przyjaciółka sprawdziła puls chłopakowi czy coś i polizała go po ranach, które ja zostawiłam.
-Przeżyje, nic nie będzie, nic mu takiego nie zrobiłaś. Wszystko będzie z nim dobrze. Alex słyszysz?! Alex!!!-krzyczała Danny próbując mnie wybić z myśli.
To nic, że go nie zabiłam, ale mogłabym to zrobić, a nawet mam chęć tego zrobienia. To by było coś. Cicha siedemnastolatka zabiła najprzystojniejszego młodzieńca w mieście. To by było coś!!!
Nie!!!
Wróć! Co ja gadam?! Ja nie zabijam ludzi.
a później nie wiem co się stało …
#*#
Przebudziłam się w swoim łóżku. Czułam się wypoczęta , jak nowonarodzona. Rozciągnęłam się wygodnie w pościeli i wstałam. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam. Zabiła Jace. Poczłapałam się do łazienki, bo zrobiło mi się nie dobrze na myśl o tym że piłam krew.
Jego.
Kim ja jestem?!
-Alex, kochanie obudziłaś się. –mama wparowała do mojego pokoju. Przytuliła i pocałowała mnie w czoło.
-Mamo… zabiłam człowieka.- rozpłakałam się
-Ohh… moja dziecino nie płacz nie zabiłaś go. Jace żyje.
-Widziałam jak opada na ziemie.
-Ale Danny go uratowała.
Podniosłam wzrok.
-Naprawdę?
-Tak. Jesteś gotowa zejść na dół?
-Chyba tak.
Zeszłyśmy do salonu, no i od razu dopadłam mnie przyjaciółka. Przytuliłam się do niej.
-Danny, Danny co z Jace ’m.?
-Żyje kochanie. Jesteś jeszcze głodna?- spojrzała na mnie z troską.
-Nie, dziwnie się czuję.
-To znaczy?
- Silna, pełna energii, która na siłę by chciała się uwolnić.
-To normalne.
Danny odwróciła się za siebie i dopiero teraz zauważyłam, że przyszła Anna (mama Danny i przyjaciółka mamy), Tom(ojciec Danny) i Miriam (moja babcia). Wszyscy mieszkali jakieś 5-10 km od nas. Nie rozumiałam na co te całe zebranie…
-Co się dzieje?- spytałam.
-Alex- szepnęła mama- My wszyscy wiemy co się stało z tobą i co z Jace ’m.
-Wszyscy jesteśmy nieludźmi. Przez ludzi zostaliśmy nazwani nie istoty, demony, wampiry. – dopowiedział mój tata wchodząc do salonu z winem w kieliszkach.
-To nie jest powód do świętowania, by to opijać, że… zaraz, co?! Co?! Czym jesteśmy?!
-Danny szybciej się dowiedziałam i szybciej doszła do pełni.- odezwała się Anna.
-Do czego?-bardziej zwróciłam się do Danny.
-Michael mój chłopak to francuski wampir. Każda z nas ma… Ciociu- moja przyjaciółka zwróciła się teraz do mojej mamy- mogę jej sama wszystko opowiedzieć? Myślę, że bardziej zrozumie i lepiej to przyjmie. Tez nie lubię takich zebrań, by to wszystko ogłosić.
-Też tak myślę. Tak to dobry pomysł .- mama podeszła do mnie i mnie przytuliła – Kocham cię, pamiętaj.
-Co się dzieje?!
-Chodź i nie drzyj mordy!- Dan złapała mnie za rękę i przyciągnęła do mojego pokoju po schodach.
Gdy z dziewczyną znalazłam się w pokoju znowu się rozpłakałam.
-Alex ogarnij się. Przecież ty nie płaczesz. – popukała się w czoło.
-Nie wkurwiaj mnie. Z tego co zrozumiałam, jestem wampirem i ty mi mówisz, ze mam nie panikować?
-Nie zapominaj, że ja też. To nie koniec świata.
-Co?! Przecież to fantastyczne stworzenie, jak elfy, gobliny, streliny…
-Ten ostatni stwór rzeczywiście nie istnieje. – Danny wybuchnęła śmiechem- Istnieją wampiry, elfy, gremliny, strzygi, gobliny i różnego rodzaju demony.
-Ale jak to?- usiadłam ciężko na łóżku- I może mi powiesz, że to wszystko jeszcze żyje? Żyje tu?
-Nie. Co ty? Wyobrażasz sobie, że ulicą idzie strzyga? W ludzkim świecie, żyją i mają na to pozwolenie rasa wampirów, no i niektóre elfy. Pamiętasz ze szkoły Elizkę, to elf z Magafikatorium.
-Z czego?
-Jedno z 11 królestw elfów.
No dobra dalej nic nie rozumiałam, ale było lepiej. Przynajmniej nie ryczę jak bóbr. Nienawidzę płakać. W tym domu ja jedyna rzadko płakałam. Nawet mój ojciec- surowy i wzorowy adwokat jest bardziej uczuciowy niż ja.
-Opowiedz mi wszystko.- poprosiłam.
-Zacznę od nawa, okej?
-Yhym.
Dawno, dawno temu… no nie tak dawno w czasach Chrystusa…
Cdn

------------------------------------------------
No i jak pierwsze wrażenia. Dodaję pierwszy rozdział długi bo chcę wam zrekompensować prolog krótki i brak wcześniejszych opowiadań
..... Mam nadzieję że się podobało. liczę na komentarze i pozdrawiam ;***
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
-dzieci!- zawołała nauczycielka moją grupę.- No już do ławek! ile wy macie lat!
-15 proszę pani.- Uśmiechnęłam się, to znaczy my dziewczyny mamy 15, a te tu dzikusy około pięciu lat. - Zakpiłam z tych dzieci, oczywiście miałam na myśli chłopaków.
-Dziękuje, Terani.- zaśmiała się pani.- A teraz, chcecie kolejna historię?
Klasa odpowiedziała chórem że chcą. Dla mnie te opowieści w ogóle nie miały sensu. Musieliśmy siedzieć w sali dobrego wychowania i słuchać, jak pani opowiada różne sytuacje. Dla mnie było to żenujące.
-Była sobie kiedyś siedemnastolatka Alexandra. Taka typowa kująnica, ale była jednak bardziej ostra niż mogło to się wydawać. Jej życie zmieniło się nie do poznania...
-Proszę pani?- przerwałam.
-Tak?- uniosła brwi do góry.
-Dlaczego pani nazwała bohaterkę swoim imieniem?
-Bo to moja historia...
****************

A wy z czym sobie kojarzycie historie opowiadane przez starsze w stylu: "Dawno dawno temu...", "Kiedy ja byłem młody..."
  • awatar ♥Żуנę ѕιę туℓкσ яαz♥: Zapowiada się naprawdę ciekawie! Już się nie mogę doczekać jej historii! Świetny Prolog szkoda, że taki króciutki ale za to wspaniały <3 Teraz czekam z niecierpliwością na rozdział 1!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Alexandra Redford (Alex)- główna bohaterka. Lubi swoje życie. Zatraca się w książkach, nie lubi jak ją ktoś wyzywa i próbuje poniżyć, wtedy sama atakuje. Często bywa tak, że nie potrafi opanować emocji. Jest wrażliwa ciekawska i beztroska, chociaż tego nie pokazuje. Stara się nie płakać, bo tego nienawidzi. Jest bardzo wulgarna, chociaż cicha. Zachowuje się tak według zasady: "Osoby które milczą, w środku zdzierają gardło". Jedyne osoby, które kocha to rodzice, przyjaciółka (także jej rodzice, wychowały się razem i traktują swoich rodziców jak Wielką Czwórkę) i babcię. Jest wrażliwa na zapachy, uczucia, kłamstwa i krew [podatna na ich zapachy, umie wyczytać i wyczuć uczucia i kłamstwa], chociaż nie zdaje sobie z tego sprawy. Całe życie się jej zmienia, gdy pozwoli sobie do zbliżenia, do siebie przystojnego Jace.

Danny - Na początku opowieści przewija się często, ale później urywkami. Jest przyjaciółką Alex oraz jej szaloną wersją- przynajmniej z wyglądu. To zawsze ona przywraca Alex do porządku. Dowiedziała się wcześniej o swoim pochodzeniu i musiała to ukrywać. Ostra, także wrażliwa słabo się ucząca [w przeciwieństwie do Alex]. Kocha nad wszystko Alex i Micheal'a (jej chłopaka).

No narazie to są główne bohaterki. reszta wyjdzie w trakcie. rodziców postanowiłam nie opisywać, bo mało będą się ukazywać.

No i pytanie:::: Jak myślicie na jakim wątku będzie się rozgrywać opowiadanie?
 

 
Pisze kolejne opowiadanie. Tym razem dłuższe i wielorozdziałowy. Postaram się dodawać rozdziały regularnie. Wpadłam na pomysł tego opowiadania z innego, które nie zostało dokończone, będzie o wampirach, ale całkiem w innym stylu niż tamto (Sonja&Daniel). Mam nadzieję że wam się spodoba no i skorzystam z okazji i przeproszę za to że nie wszystkie wasze opowiadania komentowałam, ale częściej wchodzę przez telefon i nie mogę czasami dodawać kom. ale gdy to możliwe z chęcią dodaję swoje zdanie <3 za chwilę dodam bohaterów i małe wprowadzenie. Miłego czytania **

No i polecam blogi:
@szatynka89.pinger.pl
@http://marika173.pinger.pl/
@http://panttera.pinger.pl/
===Najlepsze opowiadania jakie czytałam, powiem że nawet często mi pomagają. W tym opowiadaniach mam ucieczkę do innego świata, za to WAM dziewczyny bardzo bardzo mocno dziękuje **
  • awatar Kiss of Death . ! .: ja też pisze opowiadania ;0
  • awatar ♥Żуנę ѕιę туℓкσ яαz♥: Cieszę się! Że masz dla nas nowe opowiadanie, które na pewno okaże się Cudowne ;** Już się nie mogę doczekać <3 To miłe, że mój blog Ci pomagał nawet nie wiesz jak miło usłyszeć coś takiego! To miód na moje serce ;*
  • awatar . Sparkle . ♥: czekam :) zapraszam do mnie , zostaw jakiś ślad po sobie ☺ zapraszam do obserwowania mojego blogu ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Robię na parę tygodni przerwę. Postaram się czytać wasze opowiadania, więc wysyłajcie powiadomienia, ale Nie będę pisała, nawet tego opowiadania. Sory za błędy Nie sprawdzam tego, bo nie mam czasu, ale postaram się poprawić. robię przerwę, bo muszę wziąć do nauki. Mam 5 zagrożeń i mało czasu. Więc pa pa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
wstałam ciężko z łóżka.
-Bari(skrót od jej imienia)!-Usłyszałam matkę.
-A co pali się?!
-Nie pyskuj tylko wstawaj!
-Jak będzie mi się chciało.
-Jest wpół do 7 nie zdążysz a autobus.- pojawiła się w progu drzwi.
-Nie...
-Barbaro!!!-usłyszałam morderczy ryk ojca. Nie mówił do mnie Bari, ani Barbie, bo uważał, że to do mnie nie pasuje-Dlatego zostało Barbara.
Wstałam i bez słowa minęłam matkę. Usiadłam przy rodzeństwie przy stole. Straszny gwar i kłótnie. U mnie w rodzinie zarabia tylko tata i mało mamy kasy, ale jesteśmy zadbani i czyści... Jestem najstarsza więc wszystko na mnie ciąży. Złapałam kanapkę i poszłam się ubrać. po 2 minutach byłam ubrana i już wychodziłam do autobusu.
-Bari poczekaj na brata.
-To niech się pospieszy, bo autobus na nas nie będzie czekał.
-------W szkole------------
-Kasia poczekaj. -krzyknęłam do siostry. -Nie ma Julity?
-Nie.
Odeszłam sobie bez słowa. Pewnie pojechała z Klaudią, Blanką i mamą na zakupy. Zajebiście.
Zadzwonił dzwonek więc szybko poszłam na lekcje. Geografia była okropnie nudna. Nagle weszła do klasy pani pedagog. Rozglądając się po klasie zatrzymała wzrok na mnie. Podeszła do pani Marty i coś jej szepnęła. Nauczycielka pobladła i kiwnęła głową.
-Barbie, choć proszę ze mną. - Poprosiła pedagog.
Wstałam i za nią poszłam do jej gabinetu. Siedziała tam psycholog licealny i dyrektor.
-Coś narozrabiałam?
-Bari usiądź proszę.-odezwała się psycholog. Usiadłam i jak wryta słuchałam słów jakie do mnie mówią na przemian. Łzy poleciały mi po policzkach, a wypowiedziane słowa tłumiły mi się w głowie. Czułam ból i złość miała ochotę coś rozpierdolić. Zsunęłam się z krzesełka na kolana i schowałam w dłoniach twarz. Jak ja sobie teraz poradzę, jak ?! Pani pedagog uklęknęła obok mnie i przytuliła mnie. Słowa dyrektora znowu rozbrzmiały.-"To nie twoja wina więc nic co się stało to nie twoja wina. Twoi rodzice wraz z 3 najmłodszych z twojego rodzeństwa zginęło w wypadku. To nie twoja wina słyszysz?! Barbie!"
A potem, a potem nic nie pamiętam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Na początek bohaterka, która będzie opowiadać.
Barbie- Nienawidzi swojego życia. Uważa że została stworzona dla jakie misji, ale nie wie jeszcze dla jakiej. Ma 5 rodzeństwa z którym wg nie rozmawia. Z rodzicami też się nie dogaduje. Jest śliczna i smutna. Miała przyjaciółkę, ale zginęła w wypadku który ona spowodowała. Nie czeka na nic prócz śmierci. Ma 17 lat i zmartwienia dorosłej osoby. Matka ją nazwała Barbie, bo wyglądała od urodzenia jak dziecko Lalki. -ZA to ją właśnie głównie nienawidzi.
  • awatar Kiss of Death . ! .: Ciekawie się zaczyna ^^
  • awatar Życie to nie bajka.: fajny blog, zapraszam do mnie ;)
  • awatar Expirion.: Hm ciekawie sie zapowiada, sugerując się po jej imieniu i emocjach do matki. :) Wyłapałam kilka błędów, więc przyłóż się trochę bardziej do staranności, bo wynikają z niedopatrzenia czy gafy. Tak to jest bardzo intrygująco. Czekam i liczę, ze się nie urazisz moją opinią :* Powodzenia :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Nie tylko nie to. Jak się spóźnię do tej szkoły, to mnie wyleją. Wybiegłam biegiem z domu i złapałam taksówkę. Jeszcze 3 minuty i wykład!!!
Zapłaciłam taksówkarzowi i wbiegłam do uczelni a następnie do sali. Nie było jeszcze profesora. Puff... Kamień z serca. Rozejrzałam się poszukując wolnej ławki. Było jedne, obok jakiegoś chłopaka. Całe szczęście. Usiadłam i wyjęłam zeszyty oraz notatki z tamtych wykładów.
-Cześć. Jestem Annabel. Jestem dopiero tu od niedawna mam nadzieję że nie będzie Ci przeszkadzać jeśli usiądę obok ciebie?-Uśmiechnęłam się do chłopaka, a on nareszcie odwrócił twarz w moją stronę. Wmurowało mnie. Kamil.
Już wstawałam gdy się odezwał.
-Anna daj spokój, nie masz tu żadnego wolnego miejsca. Nie masz wyboru, chyba że chcesz być wypisana. - powiedział szyderczo. Zła usiadłam z powrotem.
Dziewczyno ogarnij się, to tylko twój były.- Co ja się oszukuję, nadal jestem w nim zakochana. Po prostu nie będę się do dupka odzywać. Pani profesor rozpoczęła wykład na temat który już przerabiałam. "Trudne pytania przedszkolaków"
-Oczywiście, z ust starszych przedszkolaków padają często konkretne pytania o to, skąd się biorą dzieci, jak to możliwe, że dziecko znalazło się w brzuchu mamy, którędy wyszło na świat, itd. Ale nawet te dosyć szczegółowe pytania niewiele mają wspólnego z „brudnymi myślami”, których tak obawiają się rodzice. Dlaczego więc nie przepadamy za tymi rozmowami?- zapytała wykładowczyni. Nikt nie podnosił ręki więc się zgłosiłam. - Nowa uczennica. No proszę. - Dopuściła mnie do głosu.
-dlatego, że myślenie o seksie osoby dorosłej zasadniczo różni się od myślenia o seksualności przez dziecko. I bardzo trudno pogodzić się z tym, że naszą pociechę mogą interesować „takie” sprawy! Dlatego podochodzimy do tematu w sposób emocjonalny, nerwowy. A przecież, kiedy tak naprawdę się nad tym zastanowimy, szybko dojdziemy do wniosku, że ta kwestia naprawdę może być bardzo wdzięczna i ciekawa. Daje okazję do obserwowania drugiego człowieka, odkrywania różnic i rozmawiania, a co za tym idzie – budowania więzi i zaufania między dzieckiem a dorosłym czy to rodzicem, czy nauczycielem. Jest to też często sprawdzian dla dorosłego, na ile stereotypowo myśli on o rolach społecznych, płci i seksie. - Nauczycielka spojrzała na mnie wrogo.
-Dobrze. Tu na uczelni są zasady, które mówią że należy wstawiać plusy uczniom o wyjątkowej wiedzy, a to Ci skróci pracę magisterską. -Dziękuje.
Nagle przeszedł mnie dreszcz. Noga Kamila otarła się o moje udo. To było nawet przyjemne. YYYch... Czemu on tak na mnie działa?!!!
-Jestem pod wrażeniem.- szepnął.
-Pierdol się.
-Z tobą zawsze. - uśmiechnął się szyderczo
-Idź do diabła.-Warknęłam znowu.
-Już tam byłem. Diabeł się mnie wystraszył i kazał znaleźć sobie niewiastę, którą w przeszłości skrzywdziłem i no muszę przeprosić.
-Wiesz co debilu to na mnie nie działa. Co prawda to prawda skrzywdziłeś mnie, ale nie żałuje tego. Teraz jestem tym kim jestem inie potrzebuje nikogo w swoim życiu.
-Nawet mnie?
Na to już nie odpowiedziałam, bo profesorka ogłosiła koniec zajęć.
Wyszłam na stołówkę.
-To co?-Usłyszałam znowu go. Nie mogę. Po prostu taka już taka jestem. Zawsze mówię to co myślę. Więc tak jak to ja wybuchłam znowu:
-Jesteś skończonym debilem. Tak kocham Cię! Już dawno ci wybaczyłam. Ale ty jesteś tak ślepy że tego nie widzisz! -I wtedy mnie pocałował. Przy wszystkich. Oddałam pocałunek, a wtedy on szepnął mi w usta.
-Też cię kocham i bardzo tęskniłem. Wiem jestem idiotą, bo zrobiłem nie wybaczalny błąd, ale naprawdę Cię kocham i uświadomiłem to sobie dopiero gdy cię straciłem...
A gorąca łza spłynęła mu po policzku wyznaczając długą ścieżkę naszego wspólnego życia...

****Koniec*******
Pierwsze opowiadanie zakończone Mam nadzieję że się podobało
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wstałam szybko rozciągając się. Dziś wybieram się na uczelnie do której chodzą wszyscy z mojej starej szkoły. Po co tam idę? Zapisać się tam. Nie zamierzam siedzieć w tamtej uczelni i cały czas sobie wyobrażać, że profesorek chce mnie przelecieć. Jestem przyzwyczajona do tego że podobam się mężczyznom, a nawet wiem jak to wykorzystywać.
Wstałam z łóżka zerknęłam na zegarek i poleciałam do łazienki. Mam godzinę na dotarcie i rozpoczęcie wykładów. Wzięłam szybki zimny prysznic umyłam zęby i ubrałam w lekką różową sukienkie. Złapałam torbę i z kuchni zwykłą bułkę i wybiegłam z domu. Jedząc swoje "śniadanie" wsiadłam do taksówki. 5 minut później byłam już przed uczelnią.
**2godz później.
Wychodząc z uczelni byłam szczęśliwa. Dyrektor przyjął mnie (z dużym oporem, ale opowiedziałam mu historię z tamtej uczelni i się oczywiście zgodził).
-Anna! -Usłyszałam za sobą głos. Znałam ten głos bardzo dobrze. Odwróciłam się i przed sobą ujrzałam Clary. -Moją przyjaciółkę od przedszkola do 2 liceum. Prawie w ogóle się nie zmieniła. Ma ten sam szczery uśmiech i szczęśliwe oczy. jej włosy nadal idealnie współgrają z jej niebieskimi tęczówkami.
-Anna, wyjechałaś, kiedy wróciłaś?! Nie odezwałaś się w ogóle, a obiecałaś. Ślicznie wyglądasz, jak księżniczka. - gadała jak zawsze dużo, a ja ją po prostu przytuliłam. Bardzo za nią tęskniłam, ale nie odezwałam się ponieważ chciałam odpocząć od tamtego świata, teraz jestem Annabel a nie Anna. Opowiedziałam jej wszystko i później musiałyśmy się rozstać, bo jej mąż podjechał po nią. Właśnie mi opowiedziała że w wieku 19 lat wzięła ślub z licealnym przystojniakiem. Zadurzyła się w nim ale nie wiedziałam że z tego coś będzie. Kumpel mojego Kamila.
Szłam ulicą. Postanowiłam się przewietrzyć. Nagle Rozpoznałam jego. stał z kumplami na przystanku. Usłyszałam jego głos. "Ulala...". Nie rozpoznał mnie. Minęłam ich. I znowu. "Lalka" Odkręciłam się tak by sukienka ładnie lekko zawirowała. Uśmiechnęłam się do jego tak jak kiedyś. Wryło go i zamilkł. Ruszyłam dalej przed siebie dumna i z satysfakcją.

Jej sukienka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Szłam cicho ale to jednak nie wystarczyło...
-Panna Cruise. Jakże ja się cieszę że panna znalazła czas, by przyjść i odrobinę posłuchać.
-Także się cieszę.
Teraz już nie starałam się być cicho. Usiadłam spokojnie na miejsce w sali. Profesor zaczął znowu wykład na temat psychologi dziecięcej. Czytałam już dużo razy na ten temat. W zależności w jakim wieku dziecko jest, by dobrze zrozumieć jego pogląd, a normalny dorosły człowiek nie potrafi dogadać się z dzieckiem, bo jego wyobraźnia wyparowała.
-Hej piękna. Ładną masz nogę...- usłyszałam za sobą szept. Znałam ten trik podrywania.
Odkręciłam się i ujrzałam przystojnego chłopaka.
-Drugą też- uśmiechnęłam się do niego znowu odkręcając w stronę profesorka, by nie zauważył że rozmawiam.
-To może spotkamy się po między drugą, a pierwszą?- znowu szept.
-Jak zgadniesz moja zagadkę.
-Okej.- poczułam tryskającą od niego satysfakcje i radość.
po 20 minutach profesor skończył.
-Możecie wyjść.- ogłosił. Zebrałam swoje rzeczy i już miałam wychodzić, gdy usłyszałam -Annabel zostań na chwile proszę.
To teraz mi się dostanie za spóźnianie.
Wszyscy wyszli a ja czekałam na profesora.
W końcu stanął na przeciwko mnie i patrzył.
-Masz nie za dobre oceny.-szepnął.
-Piątki to nie dobre oceny?
-Nie stać Cię na szóstki?
-Sam pan powiedział...
-Wiem co mówiłem.- Chwila ciszy. - Jesteś piękna, ja młody... Nic nie szkodzi na przeszkodzie.
Zaniemówiłam. 34 latek proponuje mi romans? Niech mnie piorun pierdolnie.
-Nie rozumiem.
-powiem wprost: Za seks poprawie ci oceny.
-Okey.
-Naprawdę- Podszedł bliżej i pogłaskał mnie po ramieniu.Wzdrygnęłam się z obrzydzenia. Kiwnęłam głową, a on próbował mnie pocałować. Wtedy szybkim ruchem kopnęłam go w krocze. Łapiąc się tam pisnął.- Pożałujesz, obleję Cię już nie będę miły- krzyknął jak odchodziłam.
-Pieprz się.- Pokazałam mu środkowy palec.
Wychodząc z uczelni na kogoś wpadłam.
-A to ty?- mina mi opadła.
-Więc?- Odpowiedział chłopak od nóg.
-Jak masz na imię?
-Jakub.
-To chcesz tą zagadkę? - uśmiechnęłam się kusząco.
-No liczę na łatwą.- Także się uśmiechnął.
-Kij ma dwa końce. Ile końców ma 7,5 kija ? - Zapytałam
Chłopak się chwilę zastanawiał.
-To łatwe 15.
-To zapewne miałeś już 15 dziewczyn? To teraz pomyśl dlaczego nie chce mi się tracić czasu na Ciebie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›